fbpx

Nowa Lewica

image_intro_alt

Żukowska: Trzeba rzeczy dociskać, żeby trafiały do Sejmu, a nie znowu zajmować się sprawami kadrowymi

- Decyzja środowiska politycznego, które opuszcza swoje ugrupowanie, swoją partię, niesie za sobą określone konsekwencje. To nie będzie tak, jakby się nic nie wydarzyło - mówiła w TVN24 przewodnicząca KP Lewica Anna Maria Żukowska, komentując rozłam Polski 2050. Oceniła, że przed Donladem Tuskiem trudne zadanie. - Musi się odbyć spotkanie jak już ten kurz bitewny opadnie - dodała. 

Pytana, czy koalicjanci powinni ustalić ramy nowej umowy, odpowiedziała, że "to nie jest dobry moment".  

- Nie wiem, czy nie byłoby lepiej, gdyby to zostało tak, jak jest. Bo znowu jeżeli zaczniemy wchodzić w rzeczy kadrowe, w dyskusje, to przypomnę, ile trwała ta rekonstrukcja rządu. Miała być taka dwutygodniowa, trwała 3 miesiące, 4? - stwierdziła.   

- Jesteśmy w połowie kadencji, po prostu rzeczy trzeba dociskać, żeby wychodziły z rządu, trafiały do Sejmu, były głosowane, a nie znowu zajmować się sprawami kadrowymi - oceniła.   

Z tego co pamiętam, to też ideą pana premiera przy tej rekonstrukcji było trochę takie odpolitycznienie, przynajmniej części rządu, na przykład Ministerstwa Zdrowia i wydaje mi się, że jeżeli chciałby być konsekwentny, to nie wchodziłby w to, czy ma rekomendację, miał rekomendację, będzie miał rekomendację, tylko oceniał pracę konkretnego ministra czy wiceministra i rozliczał go z wyników - podkreśliła.   

Dopytywana czy koalicji grozi rząd mniejszościowy, odpowiedziała, że nie widzi takiego zagrożenia. - To mało prawdopodobne, by te osoby przeszły do opozycji. Zresztą, z jakich list miałyby startować w przyszłości, nie mając własnej partii? Na ten moment ryzyko oceniam jako niewielkie - skomentowała. 

 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Rozumiem